5/12/2013

181.

Weekend majowy w Istebnej, niby powinny być góry, krajobrazy, mgła, budząca się do życia natura, ale nie ma. Były za to strugi deszczu i strugi alkoholu, był grill pod parasolką (Robert osiągnęliśmy mistrzostwo świata w rozpalaniu!!!), był radosny basket, trochę słońca też było, były łokcie, były krzyki i śmiechy, był Big Lebowski i był głos Herzoga. W sumie dużo jeszcze było. Dużo się działo. Przede wszystkim były emocje, te pozytywne i te negatywne. Z przewagą tych pozytywnych. Takie wyjazdy zapamiętuje się na zawsze. Pozdrawiam całą ekipę zaistniałą tam, wtedy, w tamtym czasie. Obyśmy częściej się spotykali w takim gronie, dajecie dużo powera. Pozytywnego powera!!! Piątal!!!

PS. Ten wpis dedykuję wszystkim tym którym złamał się życiorys. ;)

1 komentarz :

Monika pisze...

rekanogapilkazaba
mistrz.

polecamy się na przyszłość
;)